Zagubiony poeta – część 3

AN: Uwaga, fiction-non-fiction! Wszelkie kluczowe nazwiska zostały zmienione z przyczyn oczywistych; wspomniane miejsca, wydarzenia a także postacie są przekoloryzowane do granic absurdu. ***   – Chipsy i lemoniada? Idzi! – jęknął Marchewa, zaglądając do siatki z zakupami. – Mieliśmy go nakarmić, nie wypchać. – Co miałem zrobić? – oburzył się chłopak, Więcej…

Zagubiony poeta – część 2

AN: Uwaga, fiction-non-fiction! Wszelkie kluczowe nazwiska zostały zmienione z przyczyn oczywistych; wspomniane miejsca, wydarzenia a także postacie są przekoloryzowane do granic absurdu. ***   Wrrrrrr wrrrrrrrr wrrrrrrrr Miau Wrrrr wrrrrrrr Miau – Byron otworzył ślepka, podniósł łepek. Za oknem niebo zaczynał szarzeć, ale nie czas jeszcze było wstawać. Niemniej ten irytujący dźwięk Więcej…

Zagubiony poeta – część 1

AN: Uwaga, fiction-non-fiction! Wszelkie kluczowe nazwiska zostały zmienione z przyczyn oczywistych; wspomniane miejsca, wydarzenia a także postacie są przekoloryzowane do granic absurdu. ***   – Kawy! Herbaty! Poezji! – rozlegało się już od wczesnych godzin porannych pod Ratuszem. Tego tygodnia plac Łokietka zmienił się w świeży gaik poezji. Młode brzózki ustawiono w Więcej…

Od kołyski aż po…

Rozbrzmiały ostatnie dźwięki utworu i po chwili z głośników popłynął znajomy głos spikerki – Za dziesięć minut godzina ósma. Kaśka Buran, witam państwa serdecznie, poranny program radia Talk.fm i nasz gość Misza Lubomirski. Dzień dobry, Misza. – Dobré ráno, milačku!, mówiąc po czesku, – powitał Lubomirski – chociaż nastrój nie do Więcej…

Jibril in Peszt

Ukraina ma swojego Mikaela, Węgry – Gabriela. Zadziwiające i urokliwe, że w sercach obu tych państw stoją tak mocni patroni. Na tym przykładzie doskonale widać różnicę między wyobrażeniami tych dwóch Czuwających. Mikael przedstawiany jest zwykle w zbroi z ognistym mieczem w dłoni – i takim widzimy go na kijowskim Majdanie; Więcej…

Antykwariat Korda

Czcigodni! Kilka słów o „domu” Czuwających: „Antykwariat Korda znajdował się nieco z boku placu po Farze, na Archidiakońskiej. Niewielu ludzi się tam zapuszczało, a jeśli już jakiś tam trafił, zwykle był koneserem, łowcą białych kruków, lub zwykłym natrętem. Tych ostatnich Kord traktował z zimną rezerwą; spoglądał na nich znad okularów Więcej…